Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bla. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bla. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 marca 2011

Wiosna na całego!!!

Kolorowy zawrót głowy w kwiaciarni:







Sklejanie musi poczekać - nie wyrabiam...
Pozdrawiam miłych zaglądaczy i komentarzy zostawiaczy:)
xoxo Malina


wtorek, 12 października 2010

Porządki liściaste...

Sekrety kuchenne Joli z cudnych papierów Latarni Morskiej

poniedziałek, 14 czerwca 2010

Happy Birthday Max!!!

Zaczęło się o 4 rano- bóle wiadomo co znaczące, baz odwołania...
Mój M.w Zakopanem na wycieczce z uczniami, Tato na kolejnej chemii-bo ma białaczkę ,
obydwa auta u mechanika, 
szwagierce duże auto też padło ...
 spakowałam resztę dzieci do babci , spakowałam koszulę do porodu, o wodzie już zapomniałam...
o 7.oo bóle co 10 minut- dzwonię do szpitala- która położna ma dyżur?
Są wszystkie trzy najlepsze na Świecie!!!
Po 15 minutach przyjechała szwagierka... kabrioletem- dwu osobowym...
Dzieci  prawie w bagażniku... wracam się ,bo zapomniałam ,że pies musi coś jeść do wieczora... skurcze mam takie, że ledwo idę- ale cały czas wydaje mi się ,że mam jeszcze dużo czasu ...
 zawozimy dziewczynki do teściowej- stajemy na środku dwóch rond,
bo mam wrażenie że mnie rozerwie...
moja teściowa bla ... bla przy samochodzie... Basiu jedźmy!!! - poganiam szwagierkę...
Pod szpitalem kolejny skurcz, zablokowałyśmy wjazd dla karetek...
 wpadam na izbę przyjęć- pani każe wypełniać milion papierków: 
"To niech Pani sobie pisze, a ja idę na górę .."
 Szwagierka zostaje wypełniać te papierzyska i idzie mi kupić wodę
 ja pędzę na górę- moje ukochane położne witają mnie z otwartymi ramionami-
w końcu  może urodzę po 10 podejściach od marca... 
bo mój syn chciał mnie opuścić kiedy ważył niecały kilogram i ciągle go jakoś powstrzymywali...
 no to już 8.30:
-" Masz tego swojego Synusia!!!"
 dzwonię do M. : "Masz Syna!"
"Przecież mieliśmy rodzić jutro..." Mówi M. 
"No, to trzeba było się z synem umawiać...."
I pomyśleć,że już 5 lat ma to maleństwo....
WSZYSTKIEGO CO NAJSŁODSZE KOCHANY SYNUSIU!

niedziela, 30 maja 2010

Ogródkowe widoki*

Przed domkiem:





i kolejny komplecik na to samo wesele:

Milusiego tygodnia Wam życzę!:)
xoxo Malina

piątek, 14 maja 2010

Pod szczęśliwą 14-stką...

czyli zwykły dzień z życia Maliny...
Dzisiaj  przeżyłam jeden z tych niesamowitych dni- czułam się , jak w kinie ...
Raniuśko , skoro świt- pojechałam ubierać Kościół- jak to w kwiaciarni , różne zlecenia wpadają- nie powiem , żeby ot tak to poszło gładko...  nagłówkowałam się cały tydzień, żeby to wszystko zagrało w całość... Ale myślę, że Ksiądz został udobruchany i Kościół wygląda super. W trakcie upinania tych wszystkich kwiatów odbierałam sto tysięcy telefonów w różnych sprawach ,ale to pikuś. Wracamy do domu dzwoni moja Ciocia- jadę do Ciebie na herbatkę... z Krakowa... no to biegiem jakiegoś placka skołowałam- jadę- TRANSITEM - drugi raz w życiu - udało mi się dojechać szczęśliwie... Pijemy herbatkę z Ciocią, Maksa pani kazała odebrać z przedszkola , bo ma zapalenie spojówek, obiad odgrzewam i jeszcze ZUS- y do wypełniania - kolejne telefony z kwiaciarni- gonię, bo moje dziewczyny nie wyrabiają- dzwoni moja Siostra- "jedź mi do Mielca do banku- musi być dzisiaj"- jedzie mój M. Po godzinie dzwoni: wiesz ,że naszych dzieci pilnuje policja mielecka na rynku?.... myślałam ,że zawału dostanę.... Mój M. zabrał dzieci ze sobą i oczywiście Maks zasnął po drodze- zostawił go ze starszą córką w samochodzie i poszedł do banku- na pół godziny , bo tyle trwa wpłacenie pieniędzy na konto... W między czasie nad Mielcem rozszalała się potworna burza, szyby w aucie nie zamknięte- oczywiście elektryka w samochodzie, a auto zgaszone- burza wali , młody się obudził i w ryk... Przechodziła policja, " Czego dzieci same siedzicie bez opieki?" Ola nie wzięła z domu komórki, więc policjant zadzwonił do M. ze swojej... jakież musiało być zdziwienie M..... nawet nie chcę sobie tego wyobrażać...
Do domu dotarłam o 18-stej - skonana- leżę na kanapie, dzwoni Renia ; "Jak tam słomiana wdowa?"-
M. pojechał na zlot siatkarzy w Bieszczady. Opowiadam Reni , jaki dzień miałam rozrywkowy i stwierdziłyśmy zgodnie,że 14-stka wpisana w moje życie: 14 urodziła się moja Mama, 14 brałam ślub, 14 obchodzę imieniny, 14 urodziłam upragnionego syna - coś w tym jest.... magia liczb w naszej rodzinie nabiera mocy. Ciekawe, czy Wy też macie takie liczby?


P.S. A na koniec super dnia - ostatkiem sił poszłam wziąć prysznic - wchodzi do łazienki mój Synuś:" Mama a ty w tym śpisz?" - pokazuje na mój biustonosz.... " Nie"- odpowiadam- " W piżamie".... " A z tym pampersikiem dla dorosłych?" - pyta Synuś................ Aż się popłakałam ze śmiechu....

 Pozdrawiam i milusiego weekendu życzy "słomiana" Malina;)

wtorek, 27 kwietnia 2010

Kraków , Notes i Komunistów czas....

czyli wszystko na raz :

Notes robiła Renia.

A to kolejne Komunistki, jeszcze kilka muszę zrobić- 
choć w głowie zupełnie inne klimaty...








Jakieś kiczowate szaleństwo na akrylowe kropki mnie wczoraj wzięło....
No trudno- miało być szybko i na temat...

Na Craftshow byłyśmy z Renią!
Tylko oczywiście fotek nie ma -
to chyba przez ten szał zakupowy..
Ale babski wyjazd się udał: 
Hołowczyc doprowadził Nas do wszystkich miejsc , jakie chciałyśmy odwiedzić,
nie rozjechałam nikogusieńko, zakupy poczyniłyśmy przednie, 
a przede wszystkim to oddychnęłyśmy " świerzuśkim krakowskim powietrzem"....
Było EXTRA!!!
 Koniecznie musimy to powtórzyć znowu!
Całuski posyłam wszystkim zaglądającym, a komentującym szczególne buziole!!!
Jesteście kochane!!!

LinkWithin

Blog Widget by LinkWithin