Wracam do normalności- pomału- zaczynam myśleć o czymś innym, jak tylko ściera, odkurzacz i mycie okien... Że nie wspomnę o wymyślaniu kolorów na ścianach i dekoracji okien- Mam dość remontu na najbliższe 100 lat!!!! Pomysłów w głowie za dużo- Jeszcze muszę poprzerabiać abażury w starych lampach i uszyć baldachim nad łóżko , bo mam wizję... i mam fajrant ...haha!!!- żeby tylko ktoś nie pomyślał, że jakaś bezrobotna jestem- co to, to nie... Już sama nie wiem w co ręce włożyć- czy tylko mi tak jakoś czasu brakuje, czy ja jakaś źle zorganizowana jestem??? Lepiej, żebym nie poznała odpowiedzi, bo się okaże ,że źle ze mną... A oto album w expressowym tempie robiony: tylko dwie noce zarwane, bo w ciągu dnia okna szorowałam z farby...- Mój najukochańszy Mąż stwierdził, że to się szybko zmyje- a oklejanie zajmie dużo czasu... Ale nie będę biadolić, bo tempo było ogromne i najważniejsze , że teraz mamy przepięknej urody domek!!! A oto album :
Komplecik dla trochę wyrośniętych Dzieci od ich Rodziców- na Ślub we wrześniu, który odbędzie się w New Jersey. Album jest powtórką z historii tych właśnie "Dzieci" - Joanne urodzonej w USA i Tomka, który wychowywał się tuż obok mojego domu... Ponieważ ja ostatnio zostałam "zawiana" przez moją cudowną chłodnię w kwiaciarni - te zmiany temperatury są zabójcze - na rehabilitację, zastrzyki i masaże musiałam biegać to pracę musiałam sobie jakoś ułatwić... Sprężyłam się okrutnie - dwie noce zarwane i po weselichu sobotnim ostro do pracy się zabrałam- nawet szyja przestała mnie boleć... Znaczy się, obijać mi się nie wolno- nie ma rady - na emeryturę mam jeszcze duuużo czasu!!! A oto efekt:
Oczywiście!!!- składak do kompletu - a jakże inaczej... A tutaj miejce zostawione na zdjęcie ślubne: Pudełko - co prawda - z innej parafii, ale nie miałam czasu robić całego- skorzystałam więc z gotowca... A teraz pędzę kroić kolejne składaki na sobotę... Miłego tygodnia wszystkim życzę!!! BUZIACZKI:o)