piątek, 30 lipca 2010

Wycinanki...

Zawsze podziwiałam Karolę za ogrom cierpliwości - Jej wycinanki to "Mistrzostwo Świata"!!!
Moje się nie umywają , ale co tam chciałam spróbować
i teraz wiem , że  trzeba na to mnóstwa czasu....
A oto moje krzywulce :
składak
pudełko:
 i razem:
pudełko w środku:

A teraz trochę inny składak:
szaro - brązowy
I jeszcze jeden w granatach:


A na koniec rarytas dla jednej Gosi.... 
Diamenty najlepszym przyjacielem kobiet są:



No dobra ... perły też...


w środku
No to się napstrykałam i aparat się rozładował...
Buziaczki posyłam wszystkim co do końca dotarli...:)
A może jakieś słówko mi skrobniecie w komentarzykach... 
mimo, że ja Wam świnka nic nie piszę- 
bo "kruca bomba mało casu"....
Niech się tylko wakacje skończą- 
pójdą moi domownicy do szkoły to nadrobię:)
xoxo Malina

środa, 21 lipca 2010

Przynudzam....

Ale kompletnie nic mi się nie chce... Ja lubię ciepło, ale to jest trochę za dużo...
A miałam nie  psioczyć na upały- tak mi się w zimie wydawało ,
że wszystkie spiekoty świata zniosę..
Przed-Weekend spędziłam w szpitalu, bo Martynkę wyrostek atakował,
a weekend imprezowy miałam.
Ogóry do słoików upycham i pomidory szaleją w tunelu, kartki przybywają- 
tylko jakoś nie bardzo ochotę mam ,żeby coś nowego na nich wymyślać...
Blogowanie kompletnie w odstawce- nawet zaglądać do Was nie mam kiedy:(
Kartki dwie na Ślub w najbliższą sobotę zrobiłam- a raczej zmęczłam;
Jedna w kopercie
A druga w pudełku
I jeszcze zaległa z imprezy weekendowej
z maleńką , srebrną grzechotką:
Pozdrawiam zaglądające i komentujące duszyczki:)
xoxo Malina

piątek, 9 lipca 2010

Jeden Ślub i kartki różne...

Kwadratowe i podłużne:


koperta u góry,
a niżej środek:
Papier Tim Holz " Shabby"- mój ulubiony ostatnimi czasy.
I druga : vintage:
Papier K&Company też very najs:
Glossowane róże

Nie wysiliłam się zbytnio, ale czasu mało- 
roboty ogrodowe trwają.
Garaż pomalowany, roślinki posadzone, trawka kiełkuje- 
od razu lepsze widoki z kuchennego okna.
Pozdrawiam wszystkie zaglądające tu duszyczki,
milusiego weekendu:)
Buziaki - Malina

wtorek, 29 czerwca 2010

Zmęczyłam ten tron...

     Miałam go dwa miesiące w domu, zawadzał w spiżarni ,
    ale kompletnie brakowało czasu , żeby go skończyć...
I dzisiaj w końcu jest gotowy:
W między czasie było stado notesów dla wychowawców moich córek,
kartki z podziękowaniami i oprawianie  futerałów na długopisy, 
ale cóż aparat się rozładował ,a prezenty trzeba było wręczyć... przepadło...
Mam tylko jedną , skromną kartelusię na wyjątkowe święto:
Oczywiście , że w pudełku....
Scrapowanie poszło w las- nie mam czasu , ani ochoty...
Mam pilniejsze roboty...  ogródkowo- garażowe...psoty!
Pozdrawiam Tych ,co tu jeszcze czasem zaglądają:)
xoxo Malina

poniedziałek, 14 czerwca 2010

Happy Birthday Max!!!

Zaczęło się o 4 rano- bóle wiadomo co znaczące, baz odwołania...
Mój M.w Zakopanem na wycieczce z uczniami, Tato na kolejnej chemii-bo ma białaczkę ,
obydwa auta u mechanika, 
szwagierce duże auto też padło ...
 spakowałam resztę dzieci do babci , spakowałam koszulę do porodu, o wodzie już zapomniałam...
o 7.oo bóle co 10 minut- dzwonię do szpitala- która położna ma dyżur?
Są wszystkie trzy najlepsze na Świecie!!!
Po 15 minutach przyjechała szwagierka... kabrioletem- dwu osobowym...
Dzieci  prawie w bagażniku... wracam się ,bo zapomniałam ,że pies musi coś jeść do wieczora... skurcze mam takie, że ledwo idę- ale cały czas wydaje mi się ,że mam jeszcze dużo czasu ...
 zawozimy dziewczynki do teściowej- stajemy na środku dwóch rond,
bo mam wrażenie że mnie rozerwie...
moja teściowa bla ... bla przy samochodzie... Basiu jedźmy!!! - poganiam szwagierkę...
Pod szpitalem kolejny skurcz, zablokowałyśmy wjazd dla karetek...
 wpadam na izbę przyjęć- pani każe wypełniać milion papierków: 
"To niech Pani sobie pisze, a ja idę na górę .."
 Szwagierka zostaje wypełniać te papierzyska i idzie mi kupić wodę
 ja pędzę na górę- moje ukochane położne witają mnie z otwartymi ramionami-
w końcu  może urodzę po 10 podejściach od marca... 
bo mój syn chciał mnie opuścić kiedy ważył niecały kilogram i ciągle go jakoś powstrzymywali...
 no to już 8.30:
-" Masz tego swojego Synusia!!!"
 dzwonię do M. : "Masz Syna!"
"Przecież mieliśmy rodzić jutro..." Mówi M. 
"No, to trzeba było się z synem umawiać...."
I pomyśleć,że już 5 lat ma to maleństwo....
WSZYSTKIEGO CO NAJSŁODSZE KOCHANY SYNUSIU!

wtorek, 1 czerwca 2010

Jakoś tak pod górkę....

Kartka na wczoraj , bo trzeba jeszcze liczyć na łaskawość poczty, żeby dotarła na czas:
Najpierw przy drukowaniu zablokowałam drukarkę...
Potem zepsuła mi się maszyna do szycia- szycie w linii prostej jest niewykonalne....
A na koniec.. - czego nie mogę przeżyć- rozleciał mi się dziurkacz... Marthy S. mój jedyny, upragniony, wyczekany....
Rzucam wszystko idę stąd- mam dość!
A poza pracownią krzesełko odnawiam- nie moje, a szkoda:
Jak będzie gotowe , to Wam pokażę
I na poprawę nastroju zakwitła moja piękność:
PAZDRAWLIAJU WAS!
...XOXO  smutna Malina...

LinkWithin

Blog Widget by LinkWithin